
(http://pl.wikipedia.org)
Tym razem zabierzemy Państwa na niezwykła wycieczkę pełną tajemniczych ruin i duchów - wycieczkę Szlakiem Orlich Gniazd. Jest to szlak turystyczny na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, długości 163 km. Swą poetycką nazwę zawdzięcza ruinom dawnych zamków nazywanych Orlimi Gniazdami ze względu na swe usytuowanie na płaszczyznach wysokich skał dochodzących do 20-30 m wysokości.
Szlak Orlich Gniazd jest jedną z najpopularniejszych tras wycieczkowych. Prowadzi z Krakowa do Częstochowy przez Ojcowski Park Narodowy, Pieskową Skałę, Olkusz, Ogrodzieniec, Klucze, Smoleń, Pilicę, Podzamcze, Mirów i Ostrężnic.
Szlak składa się głównie z ruin zamków i strażnic. Niegdyś Król Kazimierz Wielki podjął się zadania stworzenia systemu obronnego zabezpieczającego granice, ważniejsze szlaki handlowe i zaludnione obszary, czego dowodem są owe pozostałości. Co najmniej kilkanaście twierdzy powstało właśnie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej z konieczności obrony handlowego traktu z Krakowa do Wielkopolski, jak i pobliskiej granicy państwa.
Tradycyjnie Szlak Orlich Gniazd biegnie w kierunku od Krakowa do Częstochowy i obejmuje zamki i ruiny zamków: Korzkiew - Zamek Rycerski w Korzkwi; Ojców - Ruiny Zamku Królewskiego na Złotej Górze w Ojcowie; Pieskowa Skała - Zamek Królewski w Pieskowej Skale; Rabsztyn - Ruiny Zamku Rycerskiego w Rabsztynie; Bydlin - Ruiny Zamku Rycerskiego w Bydlinie; Smoleń - Ruiny Zamku Rycerskiego w Smoleniu; Pilica - Ruiny Zamku Rycerskiego w Pilicy; Ogrodzieniec - Ruiny Zamku Rycerskiego w Ogrodzieńcu; Morsko - Ruiny Zamku Rycerskiego "Bąkowiec" w Morsku; Bobolice - Ruiny Zamku Królewskiego w Bobolicach; Mirów - Ruiny Zamku Rycerskiego koło Mirowa; Olsztyn (koło Częstochowy) - Ruiny Zamku Królewskiego w Olsztynie.
Naszą wycieczkę zaczynamy od Zamku w Korzkwi, który znajduje się około 15 km na północ od Krakowa.
Historia zamku sięga XIV wieku. W 1352 roku Jan z Syrokomli zakupił wzgórze Korzkiew i wybudował na nim wieżę, pełniącą funkcję obronną i mieszkalną. Zamek powstał w nieregularnym kształcie o przybliżonych wymiarach 12 × 9,5 m i grubości ścian ponad 2,5 m otaczały mury, od południa wzmocnione fosą. Podpiwniczony budynek główny miał być może nad piętrem rząd strzelnic. W XVI w. do murów dobudowano 2 baszty i zespół bramny (od południowego wschodu) oraz most zwodzony.
Więcej
Kolejnymi właścicielami byli: Szczepan Świętopełk z Irządz, kupiec Piotr Krupka, rodzina Zborowskich i Ługowskich. Pod koniec XV wieku, w XVI wieku oraz 1720 roku (właścicielami byli wówczas Jordanowie), budowla została przebudowana. Zamek znajdował się następnie w rękach Wesslów i Wodzickich, a pod koniec XIX wieku popadł w ruinę. Od 1997 jego właścicielem jest architekt Jerzy Donimirski, który podjął się odnowienia i odbudowania zamku.
Korzkiewski zamek powraca powoli do swojej świetności. W znacznym stopniu już odbudowany mieścić będzie mini muzeum - rekonstrukcję dworskiej kuchni, restaurację, hotel, sale wielofunkcyjne.
Leżący u stóp zamku XIX w. zespół parkowy z dobrze zachowanymi stanowiskami starodrzewia coraz pełniej służy okolicznym mieszkańcom jak i gościom, którzy licznie tu przyjeżdżają. Jeszcze przed II wojną światową w korzkiewskim parku stał dwór. Dziś zostały po nim zaledwie zarysy fundamentów. Obecny właściciel zamierza zrekonstruować ten budynek (na podstawie zachowanych planów, ikonografii i badań fundamentów).
W planach jest także odbudowa rozebranych budynków browaru i austerii oraz uratowanie starych, nielicznych już, chałup i stworzenie miniskansenu na tyłach parku - obok pozostałości po kamieniołomie. Tam też będzie zbudowana letnia scena wykorzystywana do różnorodnych spotkań artystycznych. Po wschodniej stronie zamku były kiedyś stawy. Zachowały się tylko wgłębienia w terenie i stare fotografie. W przyszłości stawy również będą zrekonstruowane.
Z Zamku w Korzkwi wyruszamy do Ojcowa. Ruszamy drogą lokalną w kierunku wschodnim, po chwili dojeżdżamy do drogi Kraków/Wolbrom, w którą skręcamy w lewo, w kierunku Wolbromia. W miejscowości Skała skręcamy ponownie w lewo, w drogę, która doprowadzi nas do granic Ojcowskiego Parku Narodowego i do samego zamku. Do pokonania mamy 14 kilometrów.
Zamek w Ojcowie, położony jest na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego, w centrum Ojcowa, był zamkiem warownym wzniesionym przez Kazimierza Wielkiego w II połowie XIV wieku. Obecnie zachowały się jedynie jego ruiny.
Tradycja głosi, że nazwa warowni, w swej pierwotnej formie brzmiąca Ociec, została nadana przez samego króla, na pamiątkę walki o tron krakowski jego ojca, Władysława Łokietka, który w okolicznych jaskiniach znajdował schronienie.
Więcej
Zamek został zastawiony za czasów Władysława Jagiełły, co miało związek z wydzieleniem starostwa ojcowskiego, dzierżawionego kolejno przez Szafrańców z Pieskowej Skały, Bonerów, Myszkowskich. W I połowie XVII wieku, zaniedbany i podupadły, zwłaszcza po potopie szwedzkim, kiedy był użytkowany przez Szwedów jako magazyn żywności i broni, przeszedł w ręce Korycińskich, którzy przystąpili do jego restauracji i rozbudowy.
Od 1676 roku starostwo ojcowskie było we władaniu najpierw Warszyckich, a później Męcińskich, Morskich, Łubieńskich i Załuskich, którzy w 1787 roku podejmowali na zamku króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Według zachowanych przekazów ikonograficznych i badań J. T. Frazika stan zamku w 1 poł. XVIII wieku przedstawiał się następująco: do bramy wjazdowej prowadził most drewniany rozpięty nad głęboką fosą, oporęczowany i wsparty na trzech parach murowanych filarów. Dwukondygnacyjny budynek bramy z przejazdem na dole i izbą na piętrze wieńczył łamany dach polski. Od bramy w kierunku wschodnim biegł fragment muru, kryjący prawdopodobnie w górnej partii ciąg komunikacyjny, a na prawo od niego na prostokątnym cyplu skalnym, porośniętym dziś drzewami, wznosił się okazały gmach mieszkalny, dwukondygnacyjny, z łamanym dachem.
Według pomiaru inwentaryzacyjnego sporządzonego w 1829 r. przez Wilhelma Giersza, asesora budownictwa województwa krakowskiego, część mieszkalna parteru składała się z przedsionka sieni głównej (stąd biegły schody do piwnic i na piętro), sześciu izb i dwóch alkierzy. Od strony pn. przylegała kaplica (orientowana), której rzut stanowi wydłużony prostokąt, wybiegający częściowo poza wsch. elewację budynku głównego. Podobny układ miało piętro z tą różnicą, że od strony zach. zamiast dwóch izb była jedna duża, reprezentacyjna. Na pn. zach. od części mieszkalnej znajdował się obszerny dziedziniec otoczony murem, wzdłuż którego stały zabudowania gospodarcze: psiarnia, szopa, dwie stajnie, za nimi oparkaniony ogród, kuchnia i kurnik. Na środku dziedzińca, naprzeciw kuchni, była ocembrowana studnia, głębokości 48 m, wykuta w skale; dziś ma ok. 20 m, a obecne jej obmurowanie pochodzi z 1972 r. Nad całym założeniem dominowała wieża (od 2 poł. XIV w. mająca rzut ośmioboczny, wewnątrz okrągła) o 2 piętrach, na więźniów, do niej drzwi żelazne, jak podaje lustracja z 1789 r. Zamek w tym stanie przetrwał do upadku Rzeczypospolitej (1795 r.). Wg cytowanej lustracji u podnóża zamku znajdował się także folwark, w nim rezydencja dla ekonoma, piekarnia z komorą, 4 chlewy, wozownia, browar, gorzelnia, karczma, młyn i tartak.
Po III rozbiorze Polski zaczął się proces szybkiej dewastacji zamku ojcowskiego. Już w 1811 roku Julian Ursyn Niemcewicz zwiedzając zamek zanotował, że jest on rzadko zamieszkiwany, a Klementyna z Tańskich Hoffmanowa w 1826 r. nie oglądała już komnat zamkowych, gdyż nawet ich wewnętrzne ściany groziły niebezpieczeństwem.
W 1829 r. rząd rosyjski sprzedał Ojców Konstantemu Wolickiemu, który rozebrał zamkowe mury. Pozostawiono jedynie bramę wjazdową, ośmioboczną wieżę i mury obronne.
W XIX w. kilkakrotnie podejmowano próby odnowienia lub nawet odbudowy zamku. Z lat 40., kiedy Ojców był własnością Prędowskich, pochodzi niezrealizowany neogotycki projekt odbudowy zamku, wykonany przez Franciszka Marię Lanciego. O rekonstrukcji zamku myślał także kolejny właściciel Ojcowa Aleksander Przeździecki, lecz powstanie styczniowe, a w jego konsekwencji sprzedaż dóbr - unicestwiły jego zamiary. Konkretne plany podjął dopiero pod koniec XIX w. Ludwik Krasiński, którzy zamierzał po odrestaurowaniu zamku urządzić w jego wnętrzach muzeum archeologiczno-przyrodnicze. Zgromadziwszy materiał budowlany przystąpił do pierwszych prac, podczas których zlikwidowano most i zasypano fosę, a ośmioboczną wieżę, ze względu na słabą wytrzymałość jej murów, obniżono o ok. 6 m. Prace restauracyjne ograniczyły się do odnowienia bramy zjazdowej; wykuto w niej dwa dodatkowe okna, przebudowano górną część urządzając tam pokój mieszkalny i dobudowano do niego schodki zewnętrzne. Śmierć L. Krasińskiego (1895 r.) przerwała dalsze prace konserwatorskie.
Na mocy testamentu zmarłego, właścicielką Ojcowa została jego córka - Ludwika Czartoryska. Nowa właścicielka w 1913 r. przystąpiła do konserwacji ruin i częściowej odnowy baszty. Zbudowano wówczas kominek w wieży i schody w jej dolnej kondygnacji.
Po kilkudziesięcioletniej przerwie dopiero w 1958 r. podjęto próby amatorskich prac remontowych na ruinach zamku, wkrótce jednak wstrzymanych przez konserwatora zabytków. W latach 1980-82 sumptem dyrekcji Parku odnowiono i częściowo zrekonstruowano gontowe dachy bramy wjazdowej i wieży.
W 1980 r. Rada Ojcowskiego Parku Narodowego powołała Komitet Odbudowy Zamku w Ojcowie, mający na uwadze nie tyle rekonstrukcję obiektu (niemożliwą obecnie do zrealizowania) co raczej koordynację prac badawczych i konserwatorskich. Komitet nie rozwinął konkretnej działalności, a po tragicznej śmierci przewodniczącego, prof. Bolesława Kordasa (rektora Politechniki Krakowskiej) w 1981 r. praktycznie rozpadł się. Jednak na posiedzeniach Rady problem konserwacji zamku czy podejmowania prac badawczych, zwłaszcza archeologicznych był sporadycznie dyskutowany. W 1989 r. dyrekcja Parku podjęła niewielkie prace zabezpieczające przy budynku bramnym pod nadzorem konserwatorskim Antoniego Kostrzewy, ze środków Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krakowie. Wytynkowano wnętrze bramy i częściowo zabezpieczono dolne partie murów. Wówczas też odlano w brązie tablicę wg projektu A. Kostrzewy, upamiętniającą dwusetną rocznicę pobytu w 1787 r. w Ojcowie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (czasowo przechowywana w Muzeum OPN na okres prac konserwatorskich na zamku). Prace konserwatorskie i badawcze na szerszą skalę prowadzono w 1991 r. Objęły one dziedziniec zamku oraz wschodni fragment części mieszkalnej zamku. Z braku funduszy dalsze prace przerwano.
Dla uzupełnienia historii zamku warto wspomnieć, że po rewolucji w Rosji w 1905 r. na wieży zamku ojcowskiego od strony południowej zawieszono orła piastowskiego, który niedługo potem został usunięty przez władze carskie, o czym doniósł "Czas" z 1906 r.
Z dawnej budowli zamkowej pozostało do dziś tylko malownicze ruiny, na które składają się resztki murów obronnych i części mieszkalnych, wieża i brama wjazdowa.
Z ruin zamku można obejrzeć ładną panoramę Doliny Prądnika. W głębi widać Chełmową Górę (w kier. pd.), a u podnóża Góry Zamkowej Park Zamkowy i dawne budynki pouzdrowiskowe: "Pod Kazimierzem" i "Pod Łokietkiem".
W salce nad bramą wjazdową do 1988 r. znajdowało się Muzeum Regionalne PTTK, przeniesione do budynku "Bazar Warszawski". Obecnie w pomieszczeniu tym znajduje się wystawa dotycząca historii zamku ojcowskiego urządzona w 1996 r. Na uwagę zasługuje makieta pokazująca zamek z przełomu XV i XVI wieku zaprojektowana przez Wojciecha Bosaka. Urządzane są tu również wystawy czasowe.
O wybitnie obronnym charakterze obiektu świadczy położenie na stromej skarpie, grubość murów na ponad 1,5, otwory strzelnicze w wieży bramnej oraz druga wieża obronna o ośmiu bokach włączona niegdyś w obwód murów. Jest ona pozbawiona otworów okiennych, widać w niej pozostałości kominka i schodów. Nie jest ona już tak wysoka jak dawniej, na początku XX wieku obniżono ją znacznie, ponieważ groziła zawaleniem. Kiedyś do zamku wjeżdżało się przez most zbudowany na murowanych filarach, które widać do dzisiaj. Od strony południowej na skalnym występie znajdował się budynek mieszkalny z kaplicą zwany siedzibą starościńską. Wnętrze ruin jest średnio ciekawe, poza wieżą, w centralnej części znajduje się głęboka na 40 m studnia a dookoła gdzie niegdzie wystają z ziemi resztki muru. Zamek jest za to pięknym punktem widokowym na cały Ojców.
W formie atrakcji turystycznej w zamku widywany jest duch wojewody krakowskiego Skarbimira, który nie mogąc pogodzić się z faktem, że dziewczyna którą pokochał - Witychna - jest przeznaczona innemu, porwał ją i uwięził. Za ten czyn został przez Bolesława Krzywoustego pozbawiony urzędu, oślepiony i uwięziony.

(http://pl.wikipedia.org)
Z Zamku w Ojcowie wyruszamy do Pieskowej Skały. Wracamy drogą lokalną do pierwszego skrzyżowania, na którym skręcamy w lewo, w drogę numer 773, która doprowadzi nas do Pieskowej Skały. Do pokonania mamy dystans niecałych 9 kilometrów.
Pieskowa Skała to osada na terenie wsi Sułoszowa, w granicach jednego z trzech jej sołectw, położona w Dolinie Prądnika nieopodal Krakowa, na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego, znana przede wszystkim z zamku o tej samej nazwie.
Zamek po raz pierwszy wzmiankowana jest jako Peskenstein w dokumencie wydanym w 1315 roku przez Władysława Łokietka. W I połowie XIV wieku Kazimierz III Wielki wybudował tu zamek, element łańcucha obronnych "Orlich Gniazd", składający się z dwóch części: górnej i dolnej. Górna, nie zachowana, wzniesiona była na niedostępnej skale zwanej "Dorotką".
Więcej
W latach 1377-1608 zamek był siedzibą rodu Szafrańców - niektórzy z nich wykorzystywali go jako punkt wypadowy do napadów na kupców przejeżdżających biegnącym przez Dolinę Prądnika traktem łączącym Kraków ze Śląskiem. W roku 1484 Krzysztof Szafraniec, prawnuk pierwszego właściciela, został za to ścięty na Wawelu.
W latach 1542-1580 gotycki zamek przekształcono w renesansową rezydencję. W XVII wieku, za czasów Michała Zebrzydowskiego dobudowano system fortyfikacji bastionowych. W czasie potopu szwedzkiego (1655) zamek został zniszczony, zaś w 1718 uległ pożarowi. Odbudowano go jako siedzibę rodu Wielkopolskich w 1768 roku. W 1787 gościł w swych murach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W wyniku kolejnego pożaru (1850) zniszczeniu uległa najstarsza jego część, tj. wysoki zamek.
W czasie powstania styczniowego rosyjski ostrzał spowodował kolejny pożar i zniszczenie cennego wyposażenia wnętrz.
W 1842 roku Pieskową Skałę kupił od rodziny Wielopolskich hrabia Jan Mieroszewski. 4 i 5 marca 1863 w Pieskowej Skale i pobliskiej Skale miała miejsce bitwa powstańców pod dowództwem Mariana Langiewicza z wojskami rosyjskimi, podczas której śmierć poniósł walczący po stronie Polaków rosyjski pułkownik Andrij Potebnia. W latach osiemdziesiątych, kolejny z Mieroszewskich - Sobiesław prowadził w zamku prace remontowe wzbogacając go o elementy neogotyckie. Znany z hulaszczego trybu życia hrabia Krzysztof Mieroszewski - syn Sobiesława roztrwonił rodzinny majątek sprzedając między innymi zamek. Po krótkim czasie, nowy właściciel Michał Wilczynski odsprzedał zamek dr Serafinowi Chmurskiemu, który zbudował u stóp zamku wille starając się nadać Pieskowej Skale charakter letniskowy. W 1902 roku w wyniku zadłużenia majątku Serafina Chmurskiego, ostatniego, prywatnego właściciela Pieskowej Skały, zamek trafił na licytację.
Adolf Dygasiński zwrócił się na łamach "Kuriera Warszawskiego" z apelem ratowania zamku, perły polskiego renesansu, jedynego na szlaku Orlich Gniazd, który przetrwał w dobrym stanie. Dzięki tej inicjatywie powstało "Towarzystwo Akcyjne Pieskowa Skała", które wykupiło zamek za kwotę 60 tysięcy rubli.
Po II wojnie światowej zamek w Pieskowej Skale przejął Skarb Państwa, po generalnej renowacji w latach 1950-1963 stał się on Oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Obecnie znajduje się tu stała ekspozycja "Przemiany stylowe w sztuce europejskiej od średniowiecza do połowy XIX wieku". Zamek dość często pojawia się też w filmach. Zagrał m.in. w serialach "Janosik" oraz "Stawka większa niż życie".
Do zamku przylega park krajobrazowy. W pobliżu stoi wapienna skała zwana Maczugą Herkulesa, Czarcią Skałą lub Sokolicą.
U podnóża wzgórza, na którym wznosi się zamek, znajduje się kompleks pięciu stawów przepływowych założony w XVI wieku. Hodowano w nich karpie, szczupaki i karasie, a w późniejszym czasie pstrągi tęczowe. Od 1993 roku zaprzestano hodowli. Obecnie są one na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego ostoją płazów (traszka zwyczajna, traszka grzebieniasta, ropucha szara, ropucha zielona, żaba trawna, rzekotka drzewna, kumak nizinny). Odbywają one gody we wspomnianych stawach, migrując do nich z zimowisk niekiedy oddalonych nawet o 3 km. W czasie tych migracji szlak godowej wędrówki płazów jest zabezpieczany przez wolontariuszy i pracowników Ojcowskiego Parku Narodowego, którzy przenoszą zwierzęta przez biegnącą obok drogę.
Opuszczamy Piaskową Skałę i udajemy się w stronę kolejnego etapu naszej wycieczki - Zamku w Rabsztynie. Po drodze mijamy kilka wsi o nazwie Sułoszowa. Trzymamy się drogi głównej aż dojedziemy do drogi nr 94, w którą skręcamy w kierunku na Olkusz. W samym Olkuszu skręcamy na północ w drogę lokalną nr 783, a następnie w lewo, w drogę, która doprowadzi nas bezpośrednio do Rabsztyna. Razem do przejechania mamy około 19 kilometrów.
Zamek rycerski jest obecnie w stanie ruiny. U podnóża góry, na której się wznosi, znajdują się fragmenty renesansowego pałacu zbudowanego w XVII wieku jako zamek dolny.
Pierwotny zamek, o którym wzmianki pochodzą z XIII wieku, był drewniany. Murowany wybudowany został za Kazimierza Wielkiego, po którego śmierci przeszedł w ręce prywatne w ramach spłaty długów.
Więcej
Pod koniec XIV wieku z nadania króla Władysława Jagiełły zamek stał się własnością Spytka Melsztyńskiego herbu Leliwa. W 1439 roku syn Spytka, o tym samym imieniu, zawiązał konfederację polskich husytów przeciw biskupowi krakowskiemu Zbigniewowi Oleśnickiemu. Po napadzie na obradującą w Nowym Korczynie radę królewską został pokonany w bitwie pod Grotnikami, gdzie sam poległ. Jego majątek wraz z zamkiem został skonfiskowany w 1441 na rzecz skarbu królewskiego, a następnie jako wiano Jadwigi z Książa przeszedł w ręce Andrzeja Tęczyńskiego z rodu Toporczyków. W 1442 na polecenie króla Andrzej Tęczyński miał wzmocnić twierdzę. Na początku XVI w. zamek znalazł się w rękach Bonerów, którzy przez trzy pokolenia sprawowali urząd starostów rabsztyńskich. W 1573 Seweryn Boner gościł na zamku króla Henryka Walezego.
Kolejnym starostą został w 1592 Mikołaj Wolski, a potem marszałek wielki koronny Zygmunt Myszkowski. Prawdopodobnie ten drugi w początkach XVII w. rozbudował rabsztyńską twierdzę w stylu renesansowym. Częściowo zatraciła ona charakter obronny. U podnóża zamku górnego powstał zamek dolny z trójskrzydłowym pałacem o dwóch kondygnacjach, w którym było 40 pokoi. Całość oddzielona była od reszty wzgórza głęboką fosą.
W czasie potopu wycofujące się wojska szwedzkie splądrowały i zniszczyły zamek, którego już nie odbudowano. Częściowo był jeszcze używany do początków XIX wieku, potem został opuszczony. W drugiej połowie XIX w. poszukiwacze skarbów wysadzili jedyną zachowaną część zamku - basztę oraz mury zamku dolnego.
Na zamku odbywają się coroczne turnieje rycerskie. Obecnie trwa remont zamku, odbudowywana jest wieża strażnicza i brama główna.
Ruiny zamku w Rabsztynie pojawiły się w filmie w reż. Giacomo Battiato "Karol. Człowiek, który został papieżem".

(http://pl.wikipedia.org)
Z Rabsztyna do Bydlina mamy do przejechania około 14 kilometrów. Wracamy do drogi numer 783 i skręcamy w nią w lewo. Następnie, po około 8 kilometrach, za wsią Pazurek, skręcamy ponownie w lewo i jedziemy tą drogą aż do Stacji Kolejowej Jaroszowiec. Tam skręcamy dwa razy pod rząd w prawo i wjeżdżamy w drogę, która doprowadzi nas aż do Bydlina.
Zamek w Bydlinie - wznoszący się na wysokim, skalistym wzgórzu - przez pewien czas pełnił również funkcję świątyni. Wśród uczonych pojawiały się również opinie, że budowla nigdy nie była zamkiem i od początku pełniła funkcje sakralne.
Pierwsze wzmianki na temat zamku sięgają końca XIV wieku. Na wysokim, skalistym wzgórzu wzniesiono wtedy warownię - wieżę obronną. Swoją pierwotną funkcję pełniła przez około dwieście lat. Początkowym właścicielem był syn Niemierzy z Gołczy. To właśnie temu drugiemu przypisuje się często budowę warowni.
Więcej
Do czasu, kiedy w XVI w. przeszedł na własność Bonerów, a następnie Firlejów, zamek miał około dwudziestu właścicieli. Na początku XVI w. Firlejowie dokonali przebudowy murów zamku na kościół. W okresie reformacji ok. 1570 Jan Firlej (ówczesny właściciel Bydlina) na krótki czas zamienił kościół na zbór kalwiński. W 1594 jego syn Mikołaj ponownie przeobraził świątynię na kościół katolicki pw. Świętego Krzyża, od którego nazwę przejęło obecnie całe wzgórze. W 1655 kościół zburzyli Szwedzi idący na Częstochowę. Kilkadziesiąt lat później został odbudowany przez Męcińskich. Pod koniec XVIII w. zamek został stopniowo opuszczony i uległ ruinie. Pod koniec XIX wieku na stokach góry zamkowej istniała kopalnia galeny.
Na początku I wojny światowej, 17 listopada 1914 roku, legioniści pod dowództwem komendanta Trojanowskiego okopali się, zajmując pozycje na wzgórzu zamkowym, a następnie ruszyli na stojące w Załężu wojska rosyjskie, rozpoczynając w ten sposób bitwę pod Krzywopłotami.
Do dzisiaj zachowały się jedynie resztki murów i fosy. Ruiny mają kształt prostokąta o długości 24 m i szerokości 11 m. Budynek wzniesiony z miejscowego wapienia był oskarpowany na narożach. Średnia grubość murów wynosiła nieco ponad 2 m, a przeciętna wysokość ok. 7 m. W murach widnieją ślady zabudowanych okienek strzelniczych.
Badania archeologiczne przeprowadzone przez Błażeja Muzolfa w 1989 zaowocowały odkryciem fundamentów nieznanych dotąd budynków, m.in. wieży bramnej. Odkrycia te pozwoliły ostatecznie zakwalifikować budowlę jako zamek. Podczas wykopalisk znaleziono także denar Ludwika Węgierskiego pochodzący z ok. 1370, co pozwoliło na datowanie budowy muru mniej więcej na okres andegaweński. Wydobyto też znaczne ilości ceramiki naczyniowej, kafli z pieców z przedstawieniami figuralnymi i heraldycznymi, kafli miskowych i garnkowych.

(http://pl.wikipedia.org)
Od kolejnego etapu naszej wycieczki dzieli nas zaledwie 12 kilometrów. Opuszczamy Bydlin drogą na Wolbrom, po 4 kilometrach skręcamy na pierwszym dużym skrzyżowaniu w lewo, następnie na kolejnym - również w lewo, tak aby dojechać do drogi nr 794, w którą również skręcamy w lewo. Droga ta zaprowadzi nas bezpośrednio do miejscowości Smoleń.
Zamek w Smoleniu - zamek rycerski znajdujący się we wsi Smoleń w województwie śląskim oraz na Szlaku Orlich Gniazd oraz Jurajskim Rowerowym Szlaku Orlich Gniazd.
Budowę pierwszego zamku w Pilczy (pierwotna nazwa Smolenia) datuje się na drugą połowę XIII stulecia. W roku 1300 ta niewielka, zapewne drewniana warownia być może została spalona przez oddziały króla czeskiego Wacława II, walczącego o tron polski z Władysławem Łokietkiem. Owo "być może" wynika z faktu, że teza ta straciła ostatnio nieco na aktualności, bowiem w świetle współczesnych badań archeologicznych spalonym przez Czechów "zamkiem" mógł być inny gródek, którego relikty odkryto niedawno na pobliskiej górze Biśnik. Niektórzy historycy sugerują jednak, że tę drewnianą fortyfikację zniszczyli w 1241 Tatarzy, lub zmagające się ze sobą armie księcia Henryka Brodatego i jego konkurenta Konrada Mazowieckiego.
Więcej
Budowę gotyckiej twierdzy przypisuje się inicjatywie Ottonona z Pilczy h. Topór lub Jana z Pilicy (Pilczy), kasztelana radomskiego, pierwszego źródłowo poświadczonego właściciela tutejszych włości. Wzniesiony w połowie XIV wieku zamek po raz pierwszy wzmiankowany był w dokumencie z 1394, wspominającym lokalnego kapelana. Z początku był to mały, wieloboczny, kamienny obiekt zwężający się przy wysokiej, cylindrycznej wieży. W późniejszych latach u stóp skały dobudowano dwa zamki dolne, otoczone grubymi murami z bramą wjazdową, która zachowała się do dziś. Na dziedzińcu zamkowym znajduje się studnia, którą według tradycji wykuć mieli jeńcy tatarscy, a jej głębokość miała wynosić 200 m.
W późniejszych przekazach występują także burgrabiowie (od 1396), a w roku 1423 pojawia się określenie castrum. Warownia od początku stanowiła siedzibę rodu Toporczyków, którzy w XV stuleciu zmienili nazwisko na Pileccy. Z początkiem XV wieku dobra pileckie przeszły w posiadanie Leliwitów, synów Elżbiety Pileckiej oraz jej małżonka Wincentego z Granowa. Wincenty był trzecim mężem Elżbiety, zdecydowanie od niej starszym i raczej nie kochanym. Po jego śmierci pani Granowska, z nieznanych nam powodów nazywana przez jej współczesnego Stanisława Ciołka sprośną świnią, utopiła swoje "smutki" w królewskich objęciach Władysława Jagiełły tak skutecznie, że w 1417 roku odbył się ich ślub. On był jej czwartym mężem. Ona jego trzecią żoną...
W XVI wieku zamek nabył Seweryn Boner i przekształcił go w renesansową rezydencję. Później warownia przeszła w ręce Padniewskich, jednakże pomimo modernizacji bardzo szybko przestała wystarczać rosnącym w potęgę i bogactwo właścicielom. Ograniczona powierzchnia wzgórza utrudniała dalszą rozbudowę, zaś kiepskie połączenia komunikacyjne spowodowały, że Padniewscy postanowili przenieść się do Pilicy, gdzie było dość miejsca, by wybudować nową, okazalszą siedzibę.
Zamek pozostawiony zaczął niszczeć, zaś jego los przypieczętowali Szwedzi, dewastując go w 1655 roku. Do czasów nam współczesnych jurajska twierdza przetrwała w nienajgorszym stanie. Cylindryczna wieża zachowała się do wysokości 16 metrów, kilka metrów wysokości liczą mury zamku górnego. Niemal w całości zachowały się również mury obronne zamków dolnych z obydwiema bramami - w jednej z nich widoczne są resztki mechanizmu służącego do podnoszenia brony. Z domów na zamku dolnym pozostały jedynie elementy przyziemia, zaś piwnice oraz studnia są obecnie niemal całkowicie zasypane. Na zamek górny wspiąć się można przy pomocy wmurowanych stalowych wsporników tworzących drabinkę (lepszy efekt końcowy) lub wejść łagodniejszym zboczem wzdłuż zachodniego muru (gorszy efekt). Muszę jednak ostrzec, że o ile wejście na górę jest stosunkowo łatwe, to wyślizgane kamienie sprawiają, że zejście można kwalifikować do sportów ekstremalnych (zwłaszcza z drabinki).
Zamkowe wzgórze stanowi rezerwat krajobrazowy "Smoleń", na którego obszarze porastają wiekowe buki, modrzewie i graby oraz 160 gatunków innych roślin. W lesie znajduje się też wiele ostańców skalnych, a najciekawsze z nich to położone nieopodal Zegarowe skały. W okolicy jest też kilka jaskiń. Usytuowanie warowni oraz jej niewielka sława sprawiają, że nie przyjeżdża tutaj zbyt wielu turystów, co tylko dodatkowo potęguje uczucie odizolowania od współczesności. Ma to też swoje minusy, bowiem przejeżdżając przez wieś łatwo przeoczyć wąską, prowadzącą na górę zarośniętą ścieżkę. Brakuje bowiem tablic informacyjnych, nie ma też choćby symbolicznego parkingu.
Od Smolenia do Pilicy dzieli nas krótki odcinek - zaledwie 5 kilometrów. Jedziemy cały czas na północny zachód drogą numer 794.
Zamek w Pilicy ma dziś kształt klasycystycznego pałacu otoczonego potężnymi fortyfikacjami bastionowymi. Jest on obecnie w stanie mocno zdewastowanym. Jeszcze gorsze wrażenie robi przylegająca do pałacu od lewej strony wozownia - wygląda jakby miała się lada dzień zawalić. Przeciwległy budynek to oficyna dworska, zamieniona na kamienicę mieszkalną.
Podobnie jest z kordegardami przy bramie. Jedna jest całkiem zdewastowana, a druga zamieszkiwana. Bramy wejściowej pałacu strzegą sfinksy. W środku znajdowało się 40 pokoi, w czterech skrzydłach otaczających dziedziniec, do którego nie ma dostępu. Z wnętrz należy wspomnieć o kilku pięknych niegdyś salach: sala rycerska z dębową podłogą na I piętrze, sala kredensowa z drewnianym sufitem, jadalnię z sufitem kasetonowym.
Więcej
Obiekt jest własnością prywatną i przed wejściem do parku ustawione są znaki ostrzegawcze. Oczywiście do wnętrza wejścia nie ma. Pałac należy koniecznie obejść dookoła, aby przyjrzeć się umocnieniom, będącym jednym z cenniejszych zabytków polskich fortyfikacji. Szczególnie od strony północno-zachodniej widać efektowne mury i bastion. Tuż obok znajduje się kopiec ku czci powstańców styczniowych. Najszybciej można się tam do niego wychodząc na zewnątrz drugą, pierwotną bramą mieszczącą się po prawej stronie pałacu, koło oficyny. Jeśli brama byłaby zamknięta, można pojechać autem koło kościoła farnego, potem obok cmentarza skręcić w polną drogę w lewo i dojechać pod same fortyfikacje. Co prawda mury są też widoczne od strony wewnętrznej, ale ponieważ teren pałacu jest nieco podwyższony to wydają się one znacznie niższe niż są w rzeczywistości. W sumie było sześć bastionów a wszystkie połączono podziemnymi korytarzami. Dwa zostały niestety zniwelowane. Otaczająca całe założenie fosa była zasilana wodą doprowadzaną rurami z odległości 10 km! Także park dookoła pałacu wart jest uwagi. Jako piękny przykład sztuki ogrodniczej, w 1949 r. został uznany za zabytek przyrody. Można w nim zobaczyć m.in. lipę królowej Elżbiety (żony W. Jagiełły) o 6-metrowym obwodzie.
Przekazy mówią, że w jednym bastionie znajdowała się kaplica, w której zamurowano żywcem piękną dziewczynę. Nie chciała bowiem wziąć ślubu z przymusu z mężczyzną którego nie kochała. Jej zjawa pojawia się raz w roku i krąży nad fortyfikacjami.
Z Pilicy wyjeżdżamy w kierunku zachodnim w drogę numer 790. Do przejechania mamy niecałe 10 kilometrów. Uwaga - zatrzymujemy się w miejscowości Podzamcze!
Zamek Ogrodzieniec to ruiny średniowiecznego zamku leżącego w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, wzniesionego w XIV-XV wieku przez ród Włodków Sulimczyków, później przebudowywanego. Zamek leży na najwyższym wzniesieniu Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej - Górze Zamkowej wznoszącej się na 515,5 m n.p.m.
Ze względu na swoją nazwę, większość turystów błędnie twierdzi, iż jest on położony w miejscowości Ogrodzieniec. Naprawdę znajduje się w Podzamczu, około 2 km na wschód od Ogrodzieńca.
Więcej
Pierwsze umocnienia stanęły tu za panowania Bolesława Krzywoustego i przetrwały do 1241 roku, kiedy to najazd tatarski zrównał je z ziemią. Na ich miejscu w połowie XIV wieku zbudowano zamek gotycki - siedzibę rodu rycerskiego Włodków Sulimczyków. Warownia była doskonale wkomponowana w teren: z trzech stron osłaniały ją wysokie skały, a obwód zamykał kamienny mur, wjazd prowadził wąską szczeliną między skałami.
XVI-wieczna przebudowa, gdy właścicielami zostali krakowscy Bonerowie, przekształciła zamek w renesansową rezydencję. Warownia składała się z rozbudowanego, trzywieżowego zamku górnego oraz obszernego przedzamcza. Następnie zamek przechodził w ręce Ligęzów oraz Firlejów. W 1655 roku podczas potopu szwedzkiego zamek został zdobyty przez wojska szwedzkie, które stacjonowały w nim prawie dwa lata, rujnując znaczną część zabudowań. W 1702 roku również nie oparto się szwedzkiemu szturmowi. Pożar strawił wówczas ponad połowę zamku. Praktycznie nie podjęto już jego odbudowy. Ostatni mieszkańcy opuścili zrujnowaną warownię około 1810 roku.
Po II wojnie światowej postanowiono zadbać o zachowanie zamku w formie trwałej ruiny. Prace konserwatorskie przeprowadzono w latach 1949-1973, a ich efekty możemy podziwiać do dziś.
Zdaniem niektórych badaczy zjawisk paranormalnych Zamek Ogrodzieniec jest miejscem nawiedzonym, gnieżdżą się tu siły mroczne i potężne. Słynny Czarny Pies z Ogrodzieńca pojawia się niekiedy nocami, biegnąc po murach i wokoło ruin zamku. Wedle relacji osób, które miały okazję widzieć owo widmo, jest to czarny pies, wielkością znacznie przekraczający psa, nawet bardzo dużego, jego oczy płoną, a biegnąc ciągnie za sobą ciężki łańcuch. Zjawa ma ponoć być duszą kasztelana krakowskiego Stanisława Warszyckiego. Co ciekawe - kasztelan straszy także niedaleko ruin zamku w Dankowie jako jeździec bez głowy.
W 1984 roku heavymetalowy zespół Iron Maiden nagrał na zamku wstawkę filmową, która została użyta w filmie Live After Death w części Behind The Iron Curtain. Materiał został wykorzystany przy utworze Hallowed Be Thy Name.
W 2001 r. w ruinach kręcono zdjęcia do "Zemsty" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Do zamku dobudowano duże fragmenty dekoracji, które nie zostały usunięte po zakończeniu zdjęć.

(http://pl.wikipedia.org)
Przed nami kolejny, tym razem szesnastokilometrowy odcinek trasy. Z Podzamcza dojeżdżamy do Ogrodzieńca, tu skręcamy w prawo, w ulicę Kościuszki. Jedziemy nią prosto, aż do trasy numer 78, w która skręcamy w prawo. W miejscowości Żerkowie skręcamy w lewo, w ulicę Okiennik, a następnie, po około 1,5 kilometra skręcamy w lewo, w ulicę Turystyczną, z której po chwili skręcamy w prawo, w ulicę Wołodyjowskiego, która doprowadzi nas do Morska.
Zamek "Bąkowiec" w Morsku to zamek rycerski z przełomu XIV i XVII wieku. Początki zamku nie mają udokumentowanej historii. Być może pierwszą drewnianą warownie wznieśli w XIV wieku Toporczykowie, którzy od nazwy dóbr Morsko przybrali nazwisko Morskich. Prawdopodobnie byli rycerzami rabusiami, za co Król Władysław Łokietek odebrał im Morsko i oddał wieś w 1327 roku klasztorowi w Mstowie. W dokumentach z tego okresu nie wspomina się czy w Morsku istniał zamek, jednak przez analogię można przyjąć, że w czasach Kazimierza Wielkiego wzniesiono strażnicę w ramach umocnień na pograniczu Śląska i Małopolski. Możliwe jest również że zamek zbudował książę Władysław Polczyk, który pod koniec XIV wieku przez krótki czas był panem tych okolic.
Więcej
Wzmianka o zamku Bąkowcu i jego dziedzicu Mikołaju Strzale pochodzi z 1390 roku. Wiadomo, że następnie burgrabią zamku był Piotr herbu Lis, a w latach 1413-1434 klucz bąkowiecki należał do Jana z Sieciechowic. W 1435 roku zamek wraz z przynależnymi dobrami przejął kasztelan sądecki Krystyn z Koziegłów i jego potomni. Na przełomie XV i XVI wieku Morsko posiadali Włodkowie i im przypisuje się wybudowanie nowego murowanego zamku. Wspomina o nim dokument z 1531 roku, kiedy jego właścicielem był Piotr Zborowski. Następnie przeszedł w posiadanie rodziny Brzeskich, a po nich w ręce rodu Giebułtowskich.
Zamek "Bąkowiec" zbudowano na wyniosłej skale na planie nieregularnego wieloboku wykorzystując niewielką powierzchnię szczytu skały i przylegającego do niej otoczenia. Kamienna brama, której fragmenty zachowały się do dziś, prowadziła na mały dziedziniec otoczony murem i czworokątnymi pomieszczeniami położonymi na przeciwległych stronach skały w układzie amfiladowym. Półkoliste baszty w narożnikach pełniły rolę obserwacyjną i obronną.
Zewnętrzne mury zbudowano ze starannie dopasowanych kamieni wapiennych, a wewnętrzne partie budowano z kamiennego gruzu zalewanego dużą ilością zaprawy wapiennej. Od strony wschodniej do skały przylegał dziedziniec gospodarczy, którego bronił stożkowy nasyp ziemny z owalną basztą oraz suchą fosą. Od strony południowej zamek był zabezpieczony kamiennym murem, którego resztki są jeszcze widoczne. Dostęp do zamku był wyłącznie pieszy przez cały system pomostów i drabin. Pomimo dogodnego położenia i dość silnych fortyfikacji, które powodowały, że był praktycznie nie do zdobycia przy wykorzystaniu średniowiecznych technik oblężniczych, nie odegrał w historii ważniejszej roli.
W czasie najazdu szwedzkiego podzielił los większości zamków na Jurze i opuszczony stopniowo zaczął popadać w ruinę.
Z Morska wyjeżdżamy drogą lokalną na zachód, jedziemy nią cały czas prosto. Do pokonania mamy razem około 12 kilometrów. Mijamy skrzyżowanie z drogą główną, przejeżdżamy przez miejscowość Kotowice i po chwili dojeżdżamy do Mirowa. Na razie nie zatrzymujemy się w tej miejscowości, tylko odbijamy w prawo, do Bobolic.
Zamek Bobolice to zamek królewski zbudowany w połowie XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego, prawdopodobnie na miejscu wcześniejszej drewnianej budowli.
Należał do systemu obronnego warowni królewskich zabezpieczających zachodnią granicę państwa od strony Śląska. W 1370 roku Ludwik Węgierski zaraz po swej koronacji przekazał zamek księciu opolskiemu, Władysławowi Polczykowi, jako nagrodę za popieranie królewskich planów dynastycznych. Dziewięć lat później Opolczyk wydzierżawił budowlę Węgrowi Andrzejowi Schoeny z Barlabas, który obsadził ją Niemcami i Czechami, łupiącymi okoliczną ludność i spiskującymi z zakonem krzyżackim. Niezadowolony z takiego obrotu rzeczy Władysław Jagiełło w 1396 roku najechał Bobolice i zbrojnie przejął zamek wraz z okolicznymi włościami.
Więcej
Od tego czasu wielokrotnie zmieniali się właściciele warowni - w końcu XIV i w XV wieku władali nią m.in. Szafrańcowie, Trestkowie, od 1486 roku Krezowie (herbu Ostoja), a później Chodakowscy, Męcińscy i Myszkowscy (herbu Jastrzębiec, właściciele pobliskiego zamku Mirów).
Początki upadku budowli datuje się na rok 1587. Uległa ona wtedy znacznym zniszczeniom podczas najazdu arcyksięcia Maksymiliana Habsburga, konkurenta Zygmunta III Wazy do polskiego tronu. Zamek został odbudowany przez ówczesnych właścicieli, rodzinę Krezów, jednak już kilkadziesiąt lat później, w czasie potopu szwedzkiego, popadł w zupełną ruinę, ograbiony i zburzony przez Szwedów w 1657 roku. Stan warowni był tak zły, że przebywający w niej w 1683 roku Jan III Sobieski musiał nocować w namiocie.
W roku 1882 w wyniku parcelacji ziemię, na której stały opuszczone już mury, otrzymała chłopska rodzina Baryłów. Obecnie zamek należy do rodziny Laseckich, którzy w 1999 r. zadecydowali o jego odbudowie.
Zamek leży na stromym, skalistym wzgórzu (360 m n.p.m.). Do naszych czasów ocalała jedynie górna część warowni (co najmniej dwukondygnacyjny budynek mieszkalny z pozostałościami cylindrycznej baszty). Do zamku prowadził most zwodzony ponad suchą fosą, a całość otaczały mury z blankami zbudowane z miejscowego białego wapienia. Obecnie prowadzone są prace rekonstrukcyjne mające na celu odtworzenie bramy wjazdowej oraz muru obwodowego otaczającego podzamcze.
XV-wieczne kroniki mówią o przedstawicielu rodu Krezów, który porwał i więził w bobolickim zamku swoją bratanicę. Podobno do dziś straszy ona na murach warowni jako biała dama.
Istnieje także legenda mówiąca o dwóch braciach bliźniakach, właścicielach zamków w Mirowie i Bobolicach. Według ludowych podań wykopali oni tunel między dwoma warowniami, aby móc częściej ze sobą rozmawiać w odosobnieniu, bez udziału świadków. Pewnego dnia weszli oni w posiadanie wielkiego skarbu - ukryli go w tunelu, a na straży postawili odrażającą czarownicę, odstraszającą swym wyglądem potencjalnych złodziei. Bracia doskonale się rozumieli i gotowi byli zrobić dla siebie wszystko. Ich przyjaźń została jednak wystawiona na ciężką próbę, gdy jeden z nich przywiózł z wyprawy wojennej piękną dziewczynę. Podejrzewając brata bliźniaka o podkochiwanie się w kobiecie, zamknął ją w podziemiach obok wspomnianego skarbu. Pewnego razu, pod nieobecność czarownicy, która wieczorami udawała się na sabat na Łysej Górze, nakrył parę kochanków w skarbcu. Rozgniewany zamordował brata, a dziewczynę zamurował w lochach zamku. Do dziś ma ona straszyć na zamkowej baszcie.
W XIX w. w podziemiach warowni znaleziono ogromny skarb. Istnieje przypuszczenie, że jego część może znajdować się we wspomnianym w legendzie tunelu między Bobolicami a Mirowem.

(http://pl.wikipedia.org)
Z Bobolic wracamy do Mirowa - to zaledwie kilometrowy odcinek.
Zamek w Mirowie to zamek rycerski położony nieopodal wsi Mirów. Warownia zbudowana została prawdopodobnie na miejscu drewniano-ziemnego grodu w czasach Kazimierza Wielkiego. Powszechnie przyjmuje się, że właśnie ten władca był fundatorem zamku, choć nie brakuje głosów, iż twierdzę wzniesiono z polecenia Władysława Opolczyka lub rodu Lisów, właścicieli zamku w Koziegłowach. Warowny zespół Mirownik przypuszczalnie miał pełnić rolę strażnicy chroniącej zachodnie rubieże Rzeczypospolitej przed najazdem braci Czechów. Pierwsza wzmianka poświadczająca istnienie murowanej warowni pochodzi z dokumentu wystawionego w 1405 roku i wskazuje niejakiego burgrabiego Sasina jako pana i właściciela mirowskiego zamku. Wcześniej, bo około 1370 wieś oraz okoliczne ziemie stały się lennem księcia Władysława Opolskiego, który utracił je w roku 1396. Oskarżony o kolaborację z Czechami został zbrojnie najechany przez Władysława Jagiełłę, a zamek trafił w ręce Krystyny(a?) z Koziegłów, pełniąc później rolę mieszkalno-obronnej siedziby rycerskiej. W roku 1422 kupił go Piotr z Bnina, który do istniejącej jednopiętrowej budowli dostawił trzypiętrową wieżę.
Więcej
Rozbudowę zamku kontynuowali następni właściciele: Myszkowscy herbu Jastrzębiec, którzy przenieśli tu swoją siedzibę rodową i zaczęli używać nazwy "z Mirowa". Za ich czasu zamek podwyższono oraz zbudowano wieżę mieszkalną. Jednakże ograniczone możliwości rozbudowy spowodowały, że Myszkowscy przenieśli się do nowej, wygodniejszej siedziby. Zamek przeszedł w ręce Piotra Korycińskiego, a następnie rodziny Męcińskich.
Twierdza zbudowana została z łamanego kamienia spojonego zaprawą wapienną z dużą ilością białka zwierzęcego warownia składała się z typowego dla budowli obronnych układu: zamek górny, dolny i podzamcze. Zamek górny ulokowano na samym szczycie trudno dostępnej skały, jego plan dopasowując do kształtu wzniesienia zbliżonego w formie do trapezu. Miał on prawdopodobnie trzy poziomy i był podpiwniczony. W południowo-zachodniej części wzniesiono wieżę, która do wysokości trzeciego piętra wtopiona jest w elewację budowli, a następnie wznosi się wyżej o dodatkowe dwie kondygnacje. U podnóża skały rozciąga się zamek dolny, składający się z dwóch wież bramnych oraz muru obwodowego. W drugiej połowie XV lub na początku XVI wieku do skały zamkowej dostawiono od strony wschodniej prostokątną wieżę mieszkalną z kamienia, o pięciu kondygnacjach przykrytych stropami. Do wieży dobudowano ścianę kurtynową dzięki której uzyskano mały wewnętrzny dziedziniec, obudowany niegdyś dodatkowymi pomieszczeniami. Wjazd do twierdzy prowadził od południa przez nieistniejące już dziś podzamcze. Całość założenia została otoczona murem obwodowym łączącym bramę z wieżą i wykorzystującym po drodze okoliczne skałki. W okresie największej prosperity warownia zajmowała powierzchnię około 1200 metrów kwadratowych.
Zniszczony przez Szwedów w czasie potopu zamek został odbudowany i był użytkowany do 1787 roku, kiedy to pożegnał ostatnich lokatorów. Potem budowla była systematycznie rozbierana przez mieszkańców wsi, a jej cząstki posłużyły do budowy domów i drogi. Kolejny dramat wydarzył się w 1937 roku, kiedy zawaliła się południowo-zachodnia ściana prostokątnej wieży. Pierwsze prace sondażowo-remontowe przeprowadzono w latach 1960-62, podczas których zamek odgruzowano i zabezpieczono w formie trwałej ruiny. Od niedawna jest własnością rodziny Laseckich, która z grupą archeologów prowadzi w nim badania, mające na celu zdobycie informacji na temat historii zamku.
Do współczesnych czasów zachowały się fragmenty ścian, wieży mieszkalnej i wysokich baszt. Przypominająca swym kształtem okręt piękna jurajska warownia należy do grupy najbardziej malowniczych tego typu obiektów w naszym dziwnym kraju. Dziś jest już tylko ruiną, ale szczególnie zamek górny zachował się na tyle dobrze, że bez trudu można wyobrazić sobie, jak wyglądał w przeszłości. Położony jest on na niewielkim, pozbawionym drzew wzgórzu, dzięki czemu jest doskonale widoczny z dalszej perspektywy. Dookoła rozpościerają się tzw. Skały Mirowskie, urozmaicone "dywanami" kwiatów, kolorowymi krzewami i kępami jałowców, czyniąc z okolicy miejsce magiczne, urzekające swym baśniowym urokiem.
Przed nami ostatni etap naszej wyprawy - Zamek w Olsztynie. Z Mirowa ruszamy w kierunku północnym do miejscowości Niegowa. Wyjeżdżamy z niej drogą na zachód, która zaprowadzi nas do miejscowości Żarki. Wyjeżdżamy z niej drogą nr 793 w kierunku północnym i jedziemy aż do skrzyżowania z drogą numer 46, w którą skręcamy w lewo (w miejscowości Janów). Tą drogą dojedziemy aż do Olsztyna. Do przejechania mamy razem około 45 kilometrów.
Zamek w Olsztynie to zamek królewski znajdujący się we wsi Olsztyn w województwie śląskim. Pierwsza wzmianka o zamku olsztyńskim (wtedy identyfikowanym jako zamek w Przemiłowicach) pochodzi z roku 1306, a zawarta została w aktach drugiego procesu biskupa krakowskiego Jana Muskaty, wytoczonego mu w roku 1306 przez arcybiskupa gnieźnieńskiego, Jakuba Świnkę. Z tego też powodu w 2006 roku obchodzono Jubileusz 700-lecia Zamku Olsztyńskiego.
Więcej
Pierwsza wzmianka o Zbyszku, burgrabim olsztyńskim pochodzi z 1349 roku. Istniejącą od drugiej połowy XIII wieku strażnicę rozbudował w XIV wieku Kazimierz Wielki jako jeden z najbardziej warownych zamków na pograniczu śląsko-małopolskim. Według tradycji za jego panowania więziony był w zamku wojewoda poznański Maćko Borkowic, który zmarł w niej skazany na śmierć głodową za zorganizowanie spisku przeciw królowi. Według podań duch wojewody, jęki, brzęk kajdan i zawodzenia do dziś mają straszyć w okolicy zamku.
W 1370 roku król Ludwik Węgierski przekazał Olsztyn z ziemią wieluńską w lenno swemu siostrzeńcowi, księciu opolskiemu Władysławowi Opolczykowi za popieranie swych planów dynastycznych. W 1391 roku Władysław Jagiełło po tygodniowym oblężeniu zdobył zamek i przywrócił go Koronie. W 1406 roku podgrodowa osada nazywana wówczas Olsztynkiem została siedzibą starostwa. W 1488 roku Kazimierz IV Jagiellończyk nadał jej prawa miejskie. W XV wieku zamek odegrał znaczącą rolę przy odpieraniu napadów ze strony książąt śląskich. W tym czasie został rozbudowany, potem był kilkakrotnie przebudowywany z powodu kruszenia się murów wskutek osuwania się skał. W 1552 roku Olsztyn uzyskał przywilej na targi i jarmarki. Miasto nigdy nie rozwinęło się ze względu na nieurodzajną, piaszczystą glebę oraz położenie z dala od szlaków handlowych.
W 1587 roku atakowany był przez wojska austriackie arcyksięcia Maksymiliana, pretendenta do tronu polskiego. Dowódcą załogi był wówczas starosta Kacper Karliński. Jego porwany kilkumiesięczny syn wraz z piastunką wystawiony został pod zamek na pierwszą linię ognia. Obrona się powiodła, z poświęceniem jednak życia syna dowódcy. Doszło też do zniszczeń zamku. Wydarzenie to znalazło swój wyraz w twórczości Władysława Syrokomli i Aleksandra Fredry.
W 1656 roku, w czasie potopu, Szwedzi zrujnowali zamek i spalili miasto. Był to początek jego upadku. W latach 20. XVIII wieku rozebrano duże fragmenty dolnych partii zamku. Do końca tego stulecia przetrwało starostwo olsztyńskie. Wkrótce także odebrano Olsztynowi prawa miejskie.
Do czasów nam współczesnych względnie dobrze zachował się zamek górny z okrągłą wieżą i fragmentami budynków mieszkalnych, a także stojąca nieopodal baszta Sołtysia. Na linii fundamentów dostrzec można również wyznaczone przez kilkudziesięciocentymetrowej wysokości murek zarysy zamku dolnego i podzamczy. Usytuowana na kamiennym, zwanym Słonecznymi Skałami, wzgórzu budowla wyraźnie góruje nad wsią. Bez większego wysiłku można ją dostrzec z wieży klasztoru na Jasnej Górze. I choć z samego zamku pozostało niewiele, to jego usytuowanie wśród "porozrzucanych" wapiennych skał sprawia, że widok, jaki wyłania się podróżującym od strony Częstochowy, co wrażliwszym zapiera dech w piersiach. Ruiny warowni stanowią jedną z żelaznych atrakcji turystycznych regionu - z tego też względu szczególnie w weekendy i dni świąteczne bywa tam równie tłoczno jak w centrum Częstochowy. Wstęp jest biletowany, ale ceny są raczej symboliczne. Ze szczytu wzgórza rozciąga się wspaniały widok na hutę Częstochowa. Całkiem niedawno została odremontowana i udostępniona dla zwiedzających baszta Sołtysia, skąd widok jest jeszcze wspanialszy. Na koniec dodam, że w ruinach domu mieszkalnego kręcono sceny do serialu "Czarne chmury".
powrót